ROCKETS.e-nba.pl ... Polski serwis drużyny Houston Rockets.

» Koniec sezonu Rakiet
15.05.2017 - 7:48 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
Niestety, ale mecz bez historii, bez jakiegokolwiek zaangażowana z naszej strony, fatalna skuteczność, Harden tylko 10 oczek - najmniej w sezonie. Spurs praktycznie schodząc do szatni na przerwę mieli ten mecz już wygrany. Ostatecznie przegraliśmy w tragicznym stylu 75:114. Nikt nie spodziewał się takiego blowoutu i takiej końcówki tego sezonu.

Inaczej sobie wyobrażaliśmy końcówkę sezonu, widzieliśmy już Rockets w finałach konferencji, ale nie udało się. Jednak odpaść można także z twarzą, ale w naszym przypadku tak nie było. Blowout w meczu numer 6 pozostawił ogromny niesmak. Do tego drużyna zakończyła sezon prezentując się znacznie gorzej niż miało to miejsce w regular season i poprzednich meczach playoffs. Zabrakło Nene, zabrakło liderowania Hardena, zabrakło trójek i zabrakło obrony. Do tego straty i w taki oto sposób wypadliśmy w tym spotkaniu fatalnie, takiego rozjechania przez rywala fani w Houston nie oglądali dawno. Lamarcus Aldridge i Pau Gasol zrobili robotę na tablicach (34pkt/12zb i 10pkt/11zb). Do tego Simmons, Mills i Green świetnie wspierali dwóch liderów, w ten sposób każdy z graczy starting five Spurs zanotował 10+ punktów. Co niezmierne ważne - Spurs rzucali na świetnej skuteczności z gry - 53.1%, Rockets natomiast zatrzymali się na mizernych 28.6% z gry. San Antonio to wszystko uczynili bez swojej gwiazdy Kawhi Leonarda. Rockets nie mogli dostać lepszego prezentu na game 6 niż brak lidera rywali. A Spurs dodatkowo zmobilizowali się brakiem swojego kolegi i wiedzieli, że muszą pokazać, że bez niego drużyna nadal ma ogromną wartość i siłę na parkiecie.

Ryan Anderson nie zdobył ani jednego punktu (25 minut gry i 6 prób, wskaźnik -30), był zdecydowanie czarną dziurą w rotacji tego wieczoru. Podobnie blado wypadł Harden, 10 oczek i 2-11 z gry w 37 minut, do tego 6 strat. 15 punktów i 12 zbiórek Capeli nie wystarczyło na wysokich Ostróg. Natomiast Gordon, Beverley i Williams przepadli gdzieś w tłumie, z tej trójki najwięcej, bo aż kosmiczne 7 punktów rzucił Pat (Beverley i Anderson mieli najgorszy wskaźnik w meczu, -30 każdy).

Moje odczucia są najbardziej negatywne w stosunku do Hardena, mimo słabej gry nie widać było woli jego walki i chęci pociągnięcia drużyny, a wiemy, że Rockets są zdolni do comebacków i są w stanie pokonać wyraźnie Spurs, co udowodnili wyraźnie na otwarcie tej serii. Niestety Harden przeszedł obok meczu, nie był to performance chociaż w małym stopniu zbliżony do poziomu MVP, można było odnieść wrażenie, że Broda odpuścił już we wczesnej fazie meczu. Dodatkowo wkurza mnie fakt, że James ostro pobalował w miniony weekend, filmik z tego wydarzenia krąży w sieci. Bawił się zdecydowanie dobrze i widać, że chyba już zapomniał o porażce, a moim zdaniem winien jest kibicom co nieco wyjaśnić.

Niestety, ale zakończyliśmy rozgrywki w słabym stylu. Ciągle jeszcze czołówka ligi pozostaje dla nas o poziom wyżej. Mimo to, coach D'Antoni na pewno zrobił z tej drużyny zgraną ekipę i wyprowadził na właściwy tor. Jako trener zrobił dobrą robotę (to moje personalne odczucie), bo wielu eksperyment z jego kierowaniem drużyną uznawało z góry za porażkę. Przed nami miejmy nadzieję ciekawe lato, na pewno musimy poprawić za rok swój występ w PO, finały konferencji to jest to czego oczekujemy teraz od tej drużyny, czy czekają nas wzmocnienia, jakieś niespodziewane dodatki do składu? A może pożegnamy się ze znaną i lubianą twarzą w Houston? niedługo przekonamy się o tym wszystkim, także o tym kto zostanie MVP sezonu.

Pod koniec miesiąca wrzucę obszerne podsumowanie sezonu w wykonaniu Rakiet.



Autor: olko @ 12.05.2017 - 10:23
W dniu kiedy zatrudnili Mike'a D'Antoniego, mając w pamięci jego ostatnie lata w Lakers i Knick, oraz fakt, że w PO zawsze obrywał od Popa napisałem taki komentarz: dopiero go zatrudnili, a ja już czekam na jego zwolnienie. O dziwo wyglądało to dobrze. Były zwycięstwa. Entuzjazm wśród kibiców rósł, a ja postanowiłem się nie udzielać na forum, by nie gasić tego entuzjazmu. Czekałem na PO, czekałem na to starcie Mike'a z Popem, bo to tu miało się okazać czy zrobił krok w przód. Całkiem możliwe, że dostanie nagrodę dla najlepszego trenera roku, ale Lebron rok temu definitywnie udowodnił mi, że RS to tylko rozgrzewka i liczy się na koniec tylko to co robisz w PO, a tu Mike po raz kolejny nie dał rady. Chciałbym odszczekać swój komentarz, niestety nie mogę. Marzę o powrocie na ławkę JVG.

Autor: kao chen @ 12.05.2017 - 12:28
Również uważałem, że zatrudnienie Mike'a to duży błąd. Teraz po zakończonych PO mam mieszane uczucia. Ostatni mecz przegraliśmy w fatalnym stylu. M.D. dał się ograć niemiłosiernie Popowi, ale z drugiej strony przecież nie jest to byle jaki trener a skład San Antonio naprawdę ma niezły. Mnie osobiście zawiódł Harden. Przez chwilę dałem się nabrać, że jest to zawodnik, który może pociągnąć drużynę do mistrzostwa.

Autor: olko @ 12.05.2017 - 13:35
W pełni się zgadzam co do tego, że to nie byle jaki trener. Ma genialny zmysł do ofensywy. Zrewolucjonizował ligę, tylko jak przeanalizujemy ostatnie lata, to żeby coś znaczyć w tej lidze trzeba również, a może przede wszystkim bronić...

Autor: I Love This Game @ 12.05.2017 - 14:50
Mistrzostwo wygrywa sie obrona.Moze atakiem wygra GSW bo oni sa w tym lepsi od Houston.Trener jest niezly.Zawsze mozna cos poprawic i kurwa pierdolenie ze po co go zatrudnili nie ma sensu...Kazdy z nas ma tam swoich faworytow na lawke rakiet...Od razu JVG by dal tytul..Ile jest dobrych trenerow ale wygrywa tylko 1 na koncu...To znaczy ze wszyscy inni sa do bani???Houston postawilo na atak i dalo to polfinal konferencji.Patrzac na sezon jest duzy postep.Oczywiscie PO to inna bajka...Po prostu Houston pewnej polki nie przeskoczy.Oslabione SPURS wcale nie gralo gorzej.Aldridge robil co chcial...Poprostu oni zagrali tak jak my w spotkaniu nr 1.Byla szansa z nimi wygrac...Houston za slabo gra na wlasnym parkiecie i tyle w temacie...Gsw pewnie by sie po nas przejechalo...Nie mamy wybitnych zawodnikow do wywalczenia mistrzostwa.Zobaczcie co robi LEBRON...Zasadniczy sezon na spokojnie a teraz jada z wszystkimi...

Autor: olko @ 12.05.2017 - 15:32
Nie twierdzę, że JVG dałby Nam tytuł. Ja po prostu dużo wyżej cenię obronę niż atak.

Autor: yao @ 12.05.2017 - 19:30
Chyba pękli już w meczu nr 5. Bez Leonarda nie dali radę wygrać dogrywki. Słabo zaczęli ten mecz. Wydawało mi się, że to przez to, że byli pewni swego. Niestety podświadomie chyba wiedzieli, że z taką niepewną grą i tak nic nie zdziałają w dalszych rundach. Smutny koniec. Nie wiem czy tym składem można osiągnąć więcej.

Autor: Wojt @ 12.05.2017 - 21:34
Przegrać owszem, ale nie w ten sposób. I te puste trybuny. Kibice i zawodnicy nie dorośli do grania o coś większego.

Autor: tomekk @ 12.05.2017 - 23:55
Moim zdaniem jak Nene złapał kontuzję to się posypało. Przewaga wysokich San Antonio była miażdżąca, Capela dwoił sie i troił ale to za mało. Harden ciągle kryjący Gasola to gruba przesada - trzeba podwajać i się od razu ktoś na obwodzie otwiera.

Mecz 6 to totalna porażka... i to porażka Hardena który grał dobrze do 4tej kwarty meczu piątego. To on przez swoje straty przegrał dogrywkę w meczu nr 5 i mecz nr 6 dla Rakiet.

Co do trenera to D'Antoniego to moim zdaniem wycisnął z tej drużyny max'a. Nie wiem czy ściągnięcie tylu graczy obwodowych i brak wsparcia dla pozycji 4 i 5 to pomysł Morey'a czy trenera... ale jak widać brak dobrego silnego skrzydłowego boli jak cholera.

Szkoda tej serii z San Antonio. Była do wygrania, sczególne przy kontuzjach Parkera i Leonarda.

Autor: Mirwir @ 13.05.2017 - 7:38
@Wojt mecz był rozgrywany o 19 czasu lokalnego, w Houston są mega korki i ludzie, który kończą robotę o 17 wracają do domu i jadą na mecz i są w hali ~19:30/20.

A co do G6 to nie tak, że od 3 lat kończymy sezon blowoutami? Życie.

Wypadniecie Nene było dla nas bardziej bolesne niż dla Spurs wypadniecie Parkera. Leonard jak zszedł to Spurs zaczeli grać lepiej, bo Simmons tak łatwo nie odpuszczał Hardena.

Wydaje mi się, że G6 trochę przesłania ogólny przebieg tej serii. Dwa blowouty - 2 zwycięstwa, jeden mecz na styku w którym zabrakło nam minimalnie, bo jak dla mnie to w G5 byliśmy lepszą drużyną.

Tylko w przypadku matchupu ze Spurs to nie zawsze wystarcza.

Myślę, że nie bez znaczenia była śmierć dziadka Pata, który jest emocjonalnym liderem (Pat nie dziadek) w Houston. W G5 zagrał bardzo dobre spotkanie, ale to okazało się za mało, a w G6 wszyscy byli generalnie bez energii.

Harden jak dla mnie musi się jeszcze sporo nauczyć i nie skreślałbym go jeszcze ma 27 lat i wchodzi w prime.

W tej serii kluczem było kontrolowanie tempa spotkania, w 2 spotkaniach graliśmy naszym, jedno było blisko - przegrane na styku, a 3 pozostałe w tempie Spurs.

Autor: Wojt @ 13.05.2017 - 10:39
Harden długo będzie odzyskiwał moje zaufanie( jakby nie miał na to wywalone ). Jego szczeniackie podejście do tego meczu,pretensje do świata, że po przegranym 5 meczu wszyscy zesrali się na niego, choć przepierdolił go w epicki sposób, skreśla go w moich oczach. Widać było, że ma wyjebane na drużynę. Trzy straty pod rząd, zero rzutów w pierwszej kwarcie, jakby pokazywał radźcie sobie beze mnie. A ta drużyna bez niego nie istnieje. Nie potrafię sobie wytłumaczyć co się stało. Myślałem, że będzie blowout na Spurs, że Pat pourywa głowy Ostrogom, a tu ciężki szok. A wygrana seria była na wyciągnięcie ręki.

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews

» Koniec sezonu Rakiet
15.05.2017 - 7:48 - dodał: Łukasz Trymczuk (Trymas)
Niestety, ale mecz bez historii, bez jakiegokolwiek zaangażowana z naszej strony, fatalna skuteczność, Harden tylko 10 oczek - najmniej w sezonie. Spurs praktycznie schodząc do szatni na przerwę mieli ten mecz już wygrany. Ostatecznie przegraliśmy w tragicznym stylu 75:114. Nikt nie spodziewał się takiego blowoutu i takiej końcówki tego sezonu.

Inaczej sobie wyobrażaliśmy końcówkę sezonu, widzieliśmy już Rockets w finałach konferencji, ale nie udało się. Jednak odpaść można także z twarzą, ale w naszym przypadku tak nie było. Blowout w meczu numer 6 pozostawił ogromny niesmak. Do tego drużyna zakończyła sezon prezentując się znacznie gorzej niż miało to miejsce w regular season i poprzednich meczach playoffs. Zabrakło Nene, zabrakło liderowania Hardena, zabrakło trójek i zabrakło obrony. Do tego straty i w taki oto sposób wypadliśmy w tym spotkaniu fatalnie, takiego rozjechania przez rywala fani w Houston nie oglądali dawno. Lamarcus Aldridge i Pau Gasol zrobili robotę na tablicach (34pkt/12zb i 10pkt/11zb). Do tego Simmons, Mills i Green świetnie wspierali dwóch liderów, w ten sposób każdy z graczy starting five Spurs zanotował 10+ punktów. Co niezmierne ważne - Spurs rzucali na świetnej skuteczności z gry - 53.1%, Rockets natomiast zatrzymali się na mizernych 28.6% z gry. San Antonio to wszystko uczynili bez swojej gwiazdy Kawhi Leonarda. Rockets nie mogli dostać lepszego prezentu na game 6 niż brak lidera rywali. A Spurs dodatkowo zmobilizowali się brakiem swojego kolegi i wiedzieli, że muszą pokazać, że bez niego drużyna nadal ma ogromną wartość i siłę na parkiecie.

Ryan Anderson nie zdobył ani jednego punktu (25 minut gry i 6 prób, wskaźnik -30), był zdecydowanie czarną dziurą w rotacji tego wieczoru. Podobnie blado wypadł Harden, 10 oczek i 2-11 z gry w 37 minut, do tego 6 strat. 15 punktów i 12 zbiórek Capeli nie wystarczyło na wysokich Ostróg. Natomiast Gordon, Beverley i Williams przepadli gdzieś w tłumie, z tej trójki najwięcej, bo aż kosmiczne 7 punktów rzucił Pat (Beverley i Anderson mieli najgorszy wskaźnik w meczu, -30 każdy).

Moje odczucia są najbardziej negatywne w stosunku do Hardena, mimo słabej gry nie widać było woli jego walki i chęci pociągnięcia drużyny, a wiemy, że Rockets są zdolni do comebacków i są w stanie pokonać wyraźnie Spurs, co udowodnili wyraźnie na otwarcie tej serii. Niestety Harden przeszedł obok meczu, nie był to performance chociaż w małym stopniu zbliżony do poziomu MVP, można było odnieść wrażenie, że Broda odpuścił już we wczesnej fazie meczu. Dodatkowo wkurza mnie fakt, że James ostro pobalował w miniony weekend, filmik z tego wydarzenia krąży w sieci. Bawił się zdecydowanie dobrze i widać, że chyba już zapomniał o porażce, a moim zdaniem winien jest kibicom co nieco wyjaśnić.

Niestety, ale zakończyliśmy rozgrywki w słabym stylu. Ciągle jeszcze czołówka ligi pozostaje dla nas o poziom wyżej. Mimo to, coach D'Antoni na pewno zrobił z tej drużyny zgraną ekipę i wyprowadził na właściwy tor. Jako trener zrobił dobrą robotę (to moje personalne odczucie), bo wielu eksperyment z jego kierowaniem drużyną uznawało z góry za porażkę. Przed nami miejmy nadzieję ciekawe lato, na pewno musimy poprawić za rok swój występ w PO, finały konferencji to jest to czego oczekujemy teraz od tej drużyny, czy czekają nas wzmocnienia, jakieś niespodziewane dodatki do składu? A może pożegnamy się ze znaną i lubianą twarzą w Houston? niedługo przekonamy się o tym wszystkim, także o tym kto zostanie MVP sezonu.

Pod koniec miesiąca wrzucę obszerne podsumowanie sezonu w wykonaniu Rakiet.



Autor: olko @ 12.05.2017 - 10:23
W dniu kiedy zatrudnili Mike'a D'Antoniego, mając w pamięci jego ostatnie lata w Lakers i Knick, oraz fakt, że w PO zawsze obrywał od Popa napisałem taki komentarz: dopiero go zatrudnili, a ja już czekam na jego zwolnienie. O dziwo wyglądało to dobrze. Były zwycięstwa. Entuzjazm wśród kibiców rósł, a ja postanowiłem się nie udzielać na forum, by nie gasić tego entuzjazmu. Czekałem na PO, czekałem na to starcie Mike'a z Popem, bo to tu miało się okazać czy zrobił krok w przód. Całkiem możliwe, że dostanie nagrodę dla najlepszego trenera roku, ale Lebron rok temu definitywnie udowodnił mi, że RS to tylko rozgrzewka i liczy się na koniec tylko to co robisz w PO, a tu Mike po raz kolejny nie dał rady. Chciałbym odszczekać swój komentarz, niestety nie mogę. Marzę o powrocie na ławkę JVG.

Autor: kao chen @ 12.05.2017 - 12:28
Również uważałem, że zatrudnienie Mike'a to duży błąd. Teraz po zakończonych PO mam mieszane uczucia. Ostatni mecz przegraliśmy w fatalnym stylu. M.D. dał się ograć niemiłosiernie Popowi, ale z drugiej strony przecież nie jest to byle jaki trener a skład San Antonio naprawdę ma niezły. Mnie osobiście zawiódł Harden. Przez chwilę dałem się nabrać, że jest to zawodnik, który może pociągnąć drużynę do mistrzostwa.

Autor: olko @ 12.05.2017 - 13:35
W pełni się zgadzam co do tego, że to nie byle jaki trener. Ma genialny zmysł do ofensywy. Zrewolucjonizował ligę, tylko jak przeanalizujemy ostatnie lata, to żeby coś znaczyć w tej lidze trzeba również, a może przede wszystkim bronić...

Autor: I Love This Game @ 12.05.2017 - 14:50
Mistrzostwo wygrywa sie obrona.Moze atakiem wygra GSW bo oni sa w tym lepsi od Houston.Trener jest niezly.Zawsze mozna cos poprawic i kurwa pierdolenie ze po co go zatrudnili nie ma sensu...Kazdy z nas ma tam swoich faworytow na lawke rakiet...Od razu JVG by dal tytul..Ile jest dobrych trenerow ale wygrywa tylko 1 na koncu...To znaczy ze wszyscy inni sa do bani???Houston postawilo na atak i dalo to polfinal konferencji.Patrzac na sezon jest duzy postep.Oczywiscie PO to inna bajka...Po prostu Houston pewnej polki nie przeskoczy.Oslabione SPURS wcale nie gralo gorzej.Aldridge robil co chcial...Poprostu oni zagrali tak jak my w spotkaniu nr 1.Byla szansa z nimi wygrac...Houston za slabo gra na wlasnym parkiecie i tyle w temacie...Gsw pewnie by sie po nas przejechalo...Nie mamy wybitnych zawodnikow do wywalczenia mistrzostwa.Zobaczcie co robi LEBRON...Zasadniczy sezon na spokojnie a teraz jada z wszystkimi...

Autor: olko @ 12.05.2017 - 15:32
Nie twierdzę, że JVG dałby Nam tytuł. Ja po prostu dużo wyżej cenię obronę niż atak.

Autor: yao @ 12.05.2017 - 19:30
Chyba pękli już w meczu nr 5. Bez Leonarda nie dali radę wygrać dogrywki. Słabo zaczęli ten mecz. Wydawało mi się, że to przez to, że byli pewni swego. Niestety podświadomie chyba wiedzieli, że z taką niepewną grą i tak nic nie zdziałają w dalszych rundach. Smutny koniec. Nie wiem czy tym składem można osiągnąć więcej.

Autor: Wojt @ 12.05.2017 - 21:34
Przegrać owszem, ale nie w ten sposób. I te puste trybuny. Kibice i zawodnicy nie dorośli do grania o coś większego.

Autor: tomekk @ 12.05.2017 - 23:55
Moim zdaniem jak Nene złapał kontuzję to się posypało. Przewaga wysokich San Antonio była miażdżąca, Capela dwoił sie i troił ale to za mało. Harden ciągle kryjący Gasola to gruba przesada - trzeba podwajać i się od razu ktoś na obwodzie otwiera.

Mecz 6 to totalna porażka... i to porażka Hardena który grał dobrze do 4tej kwarty meczu piątego. To on przez swoje straty przegrał dogrywkę w meczu nr 5 i mecz nr 6 dla Rakiet.

Co do trenera to D'Antoniego to moim zdaniem wycisnął z tej drużyny max'a. Nie wiem czy ściągnięcie tylu graczy obwodowych i brak wsparcia dla pozycji 4 i 5 to pomysł Morey'a czy trenera... ale jak widać brak dobrego silnego skrzydłowego boli jak cholera.

Szkoda tej serii z San Antonio. Była do wygrania, sczególne przy kontuzjach Parkera i Leonarda.

Autor: Mirwir @ 13.05.2017 - 7:38
@Wojt mecz był rozgrywany o 19 czasu lokalnego, w Houston są mega korki i ludzie, który kończą robotę o 17 wracają do domu i jadą na mecz i są w hali ~19:30/20.

A co do G6 to nie tak, że od 3 lat kończymy sezon blowoutami? Życie.

Wypadniecie Nene było dla nas bardziej bolesne niż dla Spurs wypadniecie Parkera. Leonard jak zszedł to Spurs zaczeli grać lepiej, bo Simmons tak łatwo nie odpuszczał Hardena.

Wydaje mi się, że G6 trochę przesłania ogólny przebieg tej serii. Dwa blowouty - 2 zwycięstwa, jeden mecz na styku w którym zabrakło nam minimalnie, bo jak dla mnie to w G5 byliśmy lepszą drużyną.

Tylko w przypadku matchupu ze Spurs to nie zawsze wystarcza.

Myślę, że nie bez znaczenia była śmierć dziadka Pata, który jest emocjonalnym liderem (Pat nie dziadek) w Houston. W G5 zagrał bardzo dobre spotkanie, ale to okazało się za mało, a w G6 wszyscy byli generalnie bez energii.

Harden jak dla mnie musi się jeszcze sporo nauczyć i nie skreślałbym go jeszcze ma 27 lat i wchodzi w prime.

W tej serii kluczem było kontrolowanie tempa spotkania, w 2 spotkaniach graliśmy naszym, jedno było blisko - przegrane na styku, a 3 pozostałe w tempie Spurs.

Autor: Wojt @ 13.05.2017 - 10:39
Harden długo będzie odzyskiwał moje zaufanie( jakby nie miał na to wywalone ). Jego szczeniackie podejście do tego meczu,pretensje do świata, że po przegranym 5 meczu wszyscy zesrali się na niego, choć przepierdolił go w epicki sposób, skreśla go w moich oczach. Widać było, że ma wyjebane na drużynę. Trzy straty pod rząd, zero rzutów w pierwszej kwarcie, jakby pokazywał radźcie sobie beze mnie. A ta drużyna bez niego nie istnieje. Nie potrafię sobie wytłumaczyć co się stało. Myślałem, że będzie blowout na Spurs, że Pat pourywa głowy Ostrogom, a tu ciężki szok. A wygrana seria była na wyciągnięcie ręki.

Name: Remember me
E-mail: (optional)
Smile:smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 
Captcha
CAPTCHA, click to refresh
Powered by CuteNews
Archiwum wiadomości


25.04.2017
vs
4-1
Houston 105
Oklahoma City 99

   :: Statystyki
01.05.2017 - 3:30
@San Antonio
03.05.2017 - 3:30
@San Antonio
05.05.2017 - 3:30
San Antonio
07.05.2017 - 3:00
San Antonio
09.05.2017
@San Antonio
Zespół
W
P
%
1.Golden State Warriors
67
15
81,7
2.San Antonio Spurs
61
21
74,4
3.Houston Rockets
55
27
67,1
4.Los Angeles Clippers
51
31
62,2
5.Utah Jazz
51
31
62,2
6.Oklahoma City Thunder
47
35
57,3
7.Memphis Grizzlies
43
39
52,4
8.Portland Trail Blazers
41
41
50,0
Denver Nuggets
40
42
48,8
New Orleans Pelicans
34
48
41,5
Dallas Mavericks
33
49
40,2
Sacramento Kings
32
50
39,0
Minnesota Timberwolves
31
51
37,8
Los Angeles Lakers
26
56
31,7
Phoenix Suns
24
58
29,3

Pkt.
Zb.
As.
Prz.
Bl.
FG%
3PT%
FT%
Min.
J.Harden
J.Harden
J.Harden
T.Ariza
C.Capela
M.Harrell
R.Anderson
L.Williams
J.Harden
29.1
8.1
11.2
1.8
1.2
65,2
40,3
87,0
36.4

Wymień się buttonem

Polski serwis Houston Rockets







NBA Nation
Online League








on line: 002



Copyright © 2002-2016 Marek Wierzbicki. Wszelkie prawa zastrzeżone.